niedziela, 14 października 2012

Prolog


Piętnaście lat temu



Jedno machnięcie różdżką i śmiechy umilkły. Jedno machnięcie i zniknęła radość. Dolina Godryka znana jako dom słynnego Gryffindora miała stać się sławna z kolejnego powodu. Makabrycznego morderstwa całej rodziny. Przez okno jednego ze wspaniałych domów o numerze siedem można było dostrzec wszystkich. Wysokiego mężczyznę o czarnych włosach i orzechowych tęczówkach, które ukrył za okrągłymi okularami. Na jego twarzy pojawił się uśmiech, który kierował do stojącej obok niego małej istotki. Mała dziewczynka o płomienno rudych włosach, które delikatnie opadały na jasną twarzyczkę, obsypaną niezliczoną dla nikogo ilością piegów, falowały przy każdym jej ruchu. Tęczówki o barwie ciepłego karmelu wpatrywały się w mężczyznę, który znając doskonalę swoją czteroletnią pociechę parsknął serdecznym śmiechem.

-To jak?- zapytała dźwięcznym głosikiem

-Teraz?- zapytał James Potter

Na twarzy dziewczynki pojawił się szeroki uśmiech, a gdy mężczyzna zamknął oczy szybko uciekła. Biała sukienka, którą miała na sobie cicho falowała, gdy zniknęła za rogiem. Do salonu, gdzie siedział mężczyzna weszła kobieta o rudych włosach i wspaniałych zielonych oczach.

-Znów gracie w chowanego?- zapytała śmiejąc się serdecznie

-Ten mały potworek nie da mi spokoju. –powiedział James Potter

-Ciekawe po kim odziedziczyła ten ośli upór?- zaśmiała się Lily Potter

Mężczyzna wzruszył ramionami i ruszył na poszukiwania schowanej w domu dziewczynki. Lily weszła po chodach, aby sprawdzić jak miewa się najmłodszy członek rodziny Potterów. Mały Harry spał słodko w swoim pokoiku na piętrze i nie spodziewał się nadchodzącego zagrożenia. Drewniana furtka trzasnęła ale dźwięk nie dotarł do uszu mieszkańców. Na piaszczystej dróżce, która prowadziła do drzwi zostały ślady stóp dwóch osób, by po chwili została jedna para. Czarnoksiężnik odziany w czarną jak noc. Zza pazuchy wyjął różdżkę i wymierzył w debowe drzwi od domu Potterów. Zamek nie stanowił, żadnej przeszkody dla kogoś akiego jak on. Z Zadowoleniem usłyszał płacz małego dziecka, który dochodził z piętra. Z trzaskiem zamknął drzwi, a odgłos rozszedł się po całym domu. Z kuchni wybiegł James Potter z potarganymi włosami i przerażonymi orzechowymi oczami. Patrzył mordercy w oczy, gdy usłyszał kroki swojej żony.

-Lily, to on. Bierz dzieciaki i uciekaj. Ja go powstrzymam. –wrzasnął rozpaczliwie

Voldemort parsknął zimnym niczym lód śmiechem i wsłuchiwał się w odgłosy ucieczki kobiety. Jego czerwone oczy podążyły za wzrokiem Pana Pottera, który wpatrywał się w stoliczek w salonie. To właśnie tam, na drewnianym blacie spoczywała różdżka.

-Avada kedavra.- krzyknął Voldemort

Zielony promień ugodził Jamesa prosto w pierś i rozświetlił jego twarz. Oczy nagle stały się puste a ciało bezwładnie upadło na ziemię. Czarnoksiężnik zaśmiał się lodowato i powoli zmierzał w stronę schodów. Stłumione dźwięki dochodziły z małego pokoju na samym końcu korytarza. Lily Pottera także nie miała różdżki i rozpaczliwie próbowała zabarykadować drzwi i ratować swoje dzieci. Tom Riddle niby od niechcenia podniósł różdżkę i wywarzył drzwi. Lily Potter spojrzała na stojącą w kącie dziewczynkę ale nie zdołała krzyknąć, aby uciekała. Lord Voldemort przeniósł wzrok na nią i uśmiechnął się z pogardą. Rudowłosa chwyciła drewniany klocek i rzuciła w mordercę, który z łatwością odbił zabawkę.

-Ellie, NIE! UCIEKAJ!!- wrzasnęła Lily Potter, która własnym ciałem osłaniała kojec syna

Elizabeth Potter jednak nie usłuchała i w jednej chwili została odrzucona na duże lustro. Krzyk dziecka i kobiety przeszył ciszę. Na białej sukience powstały czerwone plamy od krwi a z oczu dziecka spłynęły łzy bólu.

-Tylko nie dzieci!- błagała Lily

-Odsuń się!

-Błagam tylko nie oni!

Voldemort uniósł różdżkę i wymierzył w kobietę.

-Odsuń się głupia!

-Nie, błagam. –szlochała

-Avada kedavra.

Zielone światło rozświetliło cały pokój i odbiło się w brązowych oczach dziewczynki, która cicho łapała powietrze. Z przerażeniem patrzyła jak jej matka pada na ziemię bez życia a Voldemort podchodzi do kojca. Chciała krzyczeć ale głos uwiązł w jej gardle. Zobaczyła jak zielony promień leci w stronę jej małego braciszka, a potem nagle zawraca. Morderca krzyknął z bólu i przerażenia, a potem nagle zniknął.  Elizabeth podniosła się i podeszła do kojca, z ulgą zobaczyła jak Harry spokojnie gaworzy i bawi się swoimi zabawkami. Mimo bólu jaki przeszywał jej drobne ciało powoli ruszyła ku wyjściu, aby zawołać pomoc i rzuciła się w ramiona mężczyzny, który stał przy schodach.

-Harry żyje. –załkała w jego ramiona

-Chodź musisz odpocząć. –powiedział skrzekliwym głosem i wyprowadził ją z domu.

Ellie mimo bólu ruszyła za znajomym mężczyznom, ciągle odwracając się i patrząc na zrujnowany dom. Cały czas przypominała wujkowi o młodszym bracie, który został sam w ruinach. Gdy stanęli nad rzeką, która przepływała Dolinę Godryka Ellie spojrzała na jednego ze swoich wujków.

-Wujku, a co z Harrym?

Mężczyzna odwrócił głowę i patrzył na opadające nisko światła, które wyglądały jakby spadały z nieba. Twarz Ellie rozjaśnił uśmiech, gdy z oddali rozpoznała motocykl wuja Syriusza.

-Wujek Syriusz!- krzyknęła wskazując paluszkiem- Wujku Peter patrz!

Mężczyzna odwrócił się do dziewczynki i mocno złapał ją za ramię. Brązowe oczy dziecka spoczęły na lewym przedramieniu, gdzie znajdował się Mroczny Znak.

-POMOCY!- krzyknęła przerażona

Peter Pettigrew zamachnął się i wrzucił dziecko do wody. Jej krzyk odbił się echem, wśród dźwięków mrocznej nocy.
 

 


 
 
 

5 komentarzy:

  1. Cześć. Interesujący prolog. Jestem ciekawa, co będzie dalej. Obie zaczęłyśmy pisać prawie w tym samym czasie i mam nadzieję, że dotrwamy do końca.
    Żebym nie zapomniała, dodaję Cię do linków na oddech-dementora.

    OdpowiedzUsuń
  2. O ja cież! Szalenie interesujący prolog! Czekam z zapartym tchem na następne rozdziały!
    Peter to jednak typowa kanalia. Brak szacunku, brak troski nawet o małe, niewinne dzieci. Liczę na to, że jednak komuś uda się uratować małą Ellie.
    Dziękuje pięknie za odwiedziny i komentarz na moim blogu! ;)
    Pozdrawiam i dodaję do linków,
    Eileen

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolejny blog o siostrze Harry'ego. Ale to nic :).
    A to drań z tego Petera. Tak potraktować córkę swoich przyjaciół. No ale czy osoba, która ich zdradziła może być nazywana przyjacielem. Raczej nie.
    Mam nadzieje, że Syriusz albo ktoś inny uratuje Elizabeth.
    Prolog dobry, czekam na następny rozdział.
    Pozdrawiam.
    http://pieczecie--magii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Prolog jednak taki niecodzienny a zarazem znany.
    Mimo że blogów o siostrze Harrego jest mnóstwo postanowiłam przeczytać ten.
    Podoba mi się Twój styl i sposób jak piszesz.
    Ponieważ ja sama dopiero zaczynam ze swoim opowiadaniem podobnie jak Ty (u mnie zaledwie 4 rozdział) co powiesz na wymianę komentarzy?
    Jeśli oczywiście opcja odwiedzania wzajemnie blogów Ciebie interesuje?
    Http://niewolnicy-przeznaczenia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. dziękuję za komentarz u mnie. prolog bardzo ciekawy i z przyjemnością poczekam na rozdział pierwszy pod którym będę mogła zostawić dłuższy i treściwszy komentarz.
    pozdrawiam i proszę - informuj.

    OdpowiedzUsuń